Co się wydarzyło
W nocy z 1 na 2 listopada 2026 roku w ponad stu sklepach w Belgii, Holandii, Szwecji, Irlandii, Luksemburgu i Estonii lodówki i zamrażarki przestały chłodzić. W części z nich ktoś zdalnie ustawił temperaturę na +50°C. Towar poszedł do kosza. Wśród poszkodowanych są Delhaize, Carrefour, ICA, Coop i SuperValu.
Polska też nie została ominięta. Auchan potwierdził „nieprawidłowości w funkcjonowaniu systemów sterowania urządzeniami chłodniczymi" w Olsztynie, Częstochowie-Poczesnej i Sosnowcu, a zgłoszeniem z Olsztyna zajmuje się Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. CERT Polska znalazł w kraju około 140 urządzeń chłodniczych dostępnych wprost z internetu.
To nie był pierwszy raz. Ten sam schemat zadziałał we Francji 12 października. Dzień później producent sterowników zalecił klientom odłączenie systemów od internetu. Trzy tygodnie później atak powtórzył się w sześciu krajach.
Dlaczego to w ogóle było możliwe
Nikt nie włamał się do sklepów. Napastnicy po prostu zalogowali się do sterowników, które od lat były wystawione do internetu. Zwykle wyglądało to tak:
- firma chłodnicza chciała zaglądać do instalacji zdalnie, więc ktoś otworzył port na routerze,
- sterownik był starszym modelem, od dawna bez poprawek bezpieczeństwa,
- hasło często było fabryczne albo wspólne dla całego serwisu,
- dział IT nie wiedział, że takie urządzenie w ogóle jest w sieci — chłodnictwo stawiał instalator, nie informatyk.
Szwedzka ICA sama przyznała, że dotknięte sklepy działały „poza centralną siecią" firmy. To najlepsze podsumowanie problemu: urządzenie, którego nikt nie pilnuje, pilnuje ktoś inny.
I to nie dotyczy tylko sklepów. Tak samo podłączone bywają kotłownie, wentylacja, windy, bramy, kontrola dostępu, chłodnie w gastronomii i hurtowniach.
Co zrobić, żeby było bezpiecznie
Od razu, prawie bez kosztów:
- Odłącz sterowniki od internetu. Zamknij przekierowania portów na routerze. Urządzenie, do którego nie da się połączyć z zewnątrz, nie zostanie przejęte z zewnątrz.
- Sprawdź z zewnątrz, co naprawdę widać. Nie to, co „powinno" być zamknięte, tylko to, co odpowiada na Twoim publicznym adresie IP.
- Zmień hasła fabryczne i usuń stare konta serwisowe. Każdy serwisant, który kiedyś pracował przy instalacji, nie musi mieć dostępu na zawsze.
- Spisz wszystkie urządzenia — sterowniki, panele, routery zostawione przez firmy zewnętrzne. Nie da się zabezpieczyć czegoś, o czym nie wiesz.
W ciągu kilku tygodni:
- Oddziel sieć urządzeń technicznych od kas, biura i Wi-Fi dla klientów. Włamanie w jednym miejscu nie przejdzie wtedy na resztę.
- Zdalny dostęp tylko przez VPN z drugim składnikiem logowania, z osobnym kontem dla każdego serwisanta i włączany na czas pracy, a nie na stałe.
- Postaw niezależny czujnik temperatury z własnym alarmem SMS. Jeśli alarm wysyła ten sam sterownik, który został przejęty, napastnik może go po prostu wyciszyć.
- Ustaw twarde limity nastaw, jeśli sprzęt na to pozwala — zamrażarka nie powinna dać się ustawić na +50°C nikomu.
Na dłuższą metę:
- Wymień sprzęt bez wsparcia producenta albo trwale odetnij go od sieci. Urządzenia bez aktualizacji nie da się sensownie zabezpieczyć.
- Wpisz bezpieczeństwo do umów z serwisem: kto ma dostęp, jak się loguje, kto aktualizuje oprogramowanie i kto zgłasza incydent. Dziś to najczęściej nikt.
Co z tego wynika
Ten atak nie wymagał wyrafinowanych narzędzi. Wystarczyło znaleźć urządzenia, które ktoś kiedyś „na chwilę" wystawił do internetu i o nich zapomniał. Najtańsza ochrona — odłączenie od sieci i zmiana haseł — zatrzymałaby większość tych przypadków.
Warto zadać sobie jedno pytanie: jakie urządzenia w mojej firmie łączą się z internetem i kto ma do nich dostęp? Jeśli odpowiedź brzmi „nie wiem", to właśnie od tego trzeba zacząć.
Artykuł stworzony przy wsparciu Ai.